Byłem tam wielokrotnie i wiem, że będę wracał. Nie jest to wydarzenie, które odwiedza się raz z ciekawości. To miejsce dobrej energii i nietuzinkowych ludzi, z którymi łączą mnie pasje i… przyjaźń.
Położona nad samym Jeziorem Skolickim impreza od lat przyciąga ludzi, którzy szukają czegoś więcej niż zwykłego festiwalu. To spotkanie przyjaciół, artystów, miłośników natury, muzyki i dobrej energii. Nie bez powodu tegoroczna, jedenasta już edycja odbywa się pod hasłem „Od Przyjaciół – Dla Przyjaciół”.
To, co wyróżnia Skolicką Noc Kupały, to jej wyjątkowy charakter. Organizatorzy podkreślają, że tutaj nie ma miejsca na sztuczność czy muzykę generowaną przez algorytmy. Na scenie królują wyłącznie żywi artyści i muzyka grana na żywo. Do tego dochodzi niezwykłe połączenie rocka, elektroniki, folkowych inspiracji i tradycji Nocy Kupały.
W ubiegłym roku było jak zawsze wspaniale. Spotkałem wielu znajomych i przyjaciół, których nie widziałem od miesięcy. Organizatorzy, których znam od lat, jak zawsze stworzyli przestrzeń pełną życzliwości i otwartości. Ogromne wrażenie zrobił na mnie również gospodarz terenu – człowiek niezwykle pomocny i serdeczny, dzięki któremu każdy czuje się tutaj mile widziany.
Na miejscu nie brakuje atrakcji. Strefa rękodzieła zachwyca unikalnymi wyrobami tworzonymi przez lokalnych artystów. Można znaleźć drewniane ozdoby, biżuterię, obrazy, ręcznie wykonywane dodatki czy przedmioty inspirowane kulturami świata. Równie bogata jest strefa gastronomiczna, gdzie swoje specjały serwują koła gospodyń wiejskich, food trucki i wystawcy z różnych stron regionu.
Największym skarbem pozostaje jednak samo miejsce. Plaża, jezioro, las i scena ustawiona niemal nad wodą tworzą wyjątkowy klimat. Wieczorami rozpalane jest ognisko, przy którym rozmowy i wspólne muzykowanie trwają do świtu. Są bębny, tańce, rytuały, wianki i tradycyjna ceremonia ognia. To właśnie wtedy czuć, że uczestniczy się w czymś wyjątkowym.
Tegoroczna edycja rozpocznie się już 26 czerwca. Piątek upłynie pod znakiem wieczoru szeptuch, wiedźminów i szamanów. W programie znajdą się warsztaty artystyczne, koncerty oraz nocne jam sessions przy muzyce improwizowanej.
Sobota będzie Dniem Dziewcząt i Nocą Spełniania Marzeń. Organizatorzy przygotowali warsztaty tworzenia pamiątek, pokazy mody z recyklingu, neurografikę, występy taneczne oraz tradycyjną ceremonię wianków i ognia. To właśnie wtedy uczestnicy wspólnie przejdą przez symboliczną bramę spełniania marzeń i wejdą w najbardziej magiczną część festiwalu.
Niedziela tradycyjnie będzie czasem spokojnego plażowania, wspólnego grania i niespiesznego pożegnania się z miejscem, które dla wielu stało się już drugim domem.
Jeśli ktoś szuka kolejnej masowej imprezy, może się rozczarować. Jeśli jednak chce rozpocząć wakacje w gronie pozytywnych ludzi, przy muzyce na żywo, nad jeziorem, przy ognisku i w atmosferze, której nie da się kupić za żadne pieniądze – powinien pojawić się w Skolitach.
Ja zamierzam. I mam przeczucie, że podobnie jak wielu uczestników poprzednich edycji, znów wyjadę stamtąd z poczuciem, że właśnie przeżyłem jeden z najpiękniejszych weekendów lata.
Więcej o festiwalu znajdziecie TUTAJ.
Kamil Onyszk







































