Czasem mam wielkie trudności z napisaniem tekstu. Nie wtedy, gdy nie ma o czym pisać i trzeba „szyć”. Przeciwnie – wtedy, gdy temat jest tak szeroki, że trudno ogarnąć go w sposób, na jaki zasługuje i go nie spłaszczyć. A przy tym temacie to nie lada wyzwanie.
Wspaniałą zaletą mikroredakcji jest to, że można pisać o czym się chce. Nie trzeba gonić, wyrabiać norm i żerować na taniej, choć poczytnej sensacji. I dlatego z czystą przyjemnością chcę napisać o Qźni Jeziorany, a właściwie o Dorocie Jachimowicz, która ją stworzyła i od kilku lat dzielnie prowadzi.
Qźnia to miejsce niezwykłe. W zasadzie powiem inaczej – Dorota to osoba niezwykła.
Pamiętam jak się poznaliśmy. Przyjechałem do Jezioran na pierwsze spotkanie muzyków w ramach „Ustawki bębniarskiej”. Początkowo miałem mieszane uczucia. Dorota była bardzo miła, pomocna, mocno nakręcona i pozytywna – co dziś nie zdarza się często. Podświadomie czekałem na moment aż zdejmie maskę i zechce mi coś sprzedać. Tak czasem robią ludzie: czarują, są przesadnie mili, a potem przedstawiają ofertę, której głupio odmówić.
Na szczęście się myliłem. Znamy się już kilka lat i Dorota nie sprzedała mi jeszcze niczego. Ba, nawet nie próbowała. Raz, gdy opowiadała o swojej wymarzonej podróży do Indii podczas spotkania w Lidzbarku Warmińskim, sam chciałem kupić od niej kadzidełka. Wtedy też mi ich nie sprzedała. Po prostu mi je dała.
Moje dawno zapomniane i z dzisiejszej perspektywy całkiem zabawne odczucie szybko więc wygasło. Zamiast niego pojawiła się wdzięczność i podziw.
Dorota jest nietypowa. Uprawia ekstremalne bieganie. Już wyjaśniam – biega. I to bardzo szybko, bardzo daleko, a przy okazji potrafi sobie jeszcze zatkać nos. Czasem widujemy się na biegowych imprezach, gdzie rzadko zdarza jej się stanąć poza podium. A do tego jeszcze regularnie morsuje! Strach pomyśleć do czego jeszcze jest zdolna…
Uprawia jogę, bierze udział w różnego rodzaju wydarzeniach związanych z szeroko pojętą duchowością. W Qźni organizuje koncerty, wystawy, ciekawe spotkania i oczywiście zawody sportowe. To bardzo dużo, zważywszy na Jeziorany – miejscowość liczącą w porywach trzy tysiące mieszkańców.
Oczywiście ze swoimi pomysłami Dorota wykracza dużo dalej. Spotkać można ją w całym województwie i poza nim.
Jednym z ostatnich ciekawych wydarzeń są III Muzyczne Wibracje. To dwa koncerty zorganizowane w niezwykłej scenerii dawnego kościoła ewangelickiego w Barczewie.
Miałem przyjemność być na pierwszym. Zaśpiewała ShataQS, przy akompaniamencie gitarowym Macieja Czemplika. Zajęło mi dość długo znalezienie właściwego słowa opisującego moje muzyczne doznania. Sztampowe „wyjątkowy”, „niezwykły”, „wspaniały” jakoś mi nie pasowały, choć swoim zakresem znaczeniowym jak najbardziej oddawały to, czego doświadczyłem.
Ten koncert był miękki i ciepły. Delikatny, a jednocześnie silny głos ShatyQS oraz dźwięki gitary – tak lekkie, a zarazem przemyślane – działały na mnie jak krem łagodzący po goleniu nałożony na podrażnioną skórę. A to jest bardzo kojące, zwłaszcza, że golę się rzadko i przez to jestem bardzo wrażliwy.
Akustyka uświęconego i naładowanego energią miejsca. I oni – akustycznie, delikatnie i mocno.
Warto pochylić się również nad tekstami śpiewaczki. Nie ma tu banałów. Są silne emocje, przeżycia i cała masa mądrości. Żałuję tylko, że koncert nie mógł trwać dłużej.
Koncert połączony był z wystawą prac Sylwii Sucheckiej. Tematem jej twórczości są mandale. One same w sobie mają moc. Jak sama autorka przyznała, część z nich powstała podczas słuchania utworów ShatyQS. I dało się to wyczuć.
Energia powstawała i krążyła w dawnym kościele, dając publiczności coś niespotykanego.
Cały budynek był sztuką. Wolną, bez polityki i wielkich haseł. Wisienką na torcie była prowadząca imprezę Kasia Jarecka. Z kobiecą energią dostrojoną do czasu i miejsca wpasowała się doskonale i wzmacniała całość swoją obecnością oraz pełną delikatności mową.
Minął tydzień, a ja dopiero teraz czuję, że mogę już o tym napisać. Dziękuję Dorota za zaproszenie.
To było coś wyjątkowego. Coś, czego było mi potrzeba. Takie zatrzymanie, głęboki oddech i przypomnienie, że świat ma dużo więcej do zaoferowania niż codzienny chleb i role, które chcąc nie chcąc przyjmujemy.
W ramach Muzycznych Wibracji odbędzie się jeszcze jeden koncert. W tym samym miejscu 25 września wystąpi Grzech Piotrowski wraz z Krzysztofem Łochowiczem i Tomaszem Witkowskim. Oczywiście biletów dawno już nie ma i nie ma się czemu dziwić.
Dlatego polecam obserwować, co takiego robi Dorota i jej Qźnia. Z pewnością jej energia oczaruje i Was. I zapewniam, że nie będzie chciała wam nic sprzedać.
Qźnię najlepiej śledzić przez Facebook’a tutaj: https://www.facebook.com/qzniajeziorany
Kamil Onyszk









